Welcome to our website !

Berliński update

By 11:22 , ,

Oj już długo nie pisałam. Jakoś nie mogłam się zupełnie zebrać, kilka godzin siedzę przy komputerze pracując, wiec jak kończę to już potem internet tylko przez telefon a tam niewygodnie mi się pisze :).
Po ponad siedmiu miesiącach laby - stało się, mój mąż pojechał w końcu do pracy. Właśnie dobiega końca drugi tydzień okresu "samotnej mamy". Było ciężko, nie ukrywam, zwłaszcza, że jak to zwykle w życiu bywa, wyjazd mojego męża zbiegł się z bardzo intensywnym okresem w moim życiu - otóż zaczęłam kurs języka niemieckiego. I to nie byle jaki, tylko bardzo intensywny - 3h dziennie, codziennie :). Grupę mam w miarę, za to nauczycielkę świetną, cierpliwa, z poczuciem humoru i super wszystko tłumaczy, chociaż momentami jestem przerażona tym niemieckim i mam wrażenie, że nigdy tak naprawdę tego języka się nie uczyłam. Zaczęłam od poziomu A 2.2., na początku nie byłam zadowolona bo myślałam, że mój poziom jest wyższy ale teraz bardzo się cieszę, że jestem tam gdzie jestem :).

Tak więc, od trzech tygodni wstaję o godzinie 5, pracuję do 7-7:30 (tak się cudownie złożyło, że mam możliwość pracy w domu, co jest dla mnie niesamowitą możliwością) w zależności jak się dzieci obudzą, potem trzeba wyprawić rebiatę, na 9 kurs, o 12:20 się kończy, później praca, o 16 odbiór dzieci z przedszkola, 19:30 usypiam Romcię, a Marcelek ogląda bajki, gdy Romcia uśpiona, idę do synka i odrabiam pracę domową :))).

Teraz bez Łukasza, jest trudniej, zmęczenia daje o sobie znać głównie w postaci braku cierpliwości do Marcelka. Mój prawie 4latek, jest bardzo silną, niezależną jednostką, a ja tak bardzo potrzebuję jego współpracy w tym trudnym okresie, że łatwo tracę cierpliwość w razie nieposłuszeństwa. Często wiem, że moje reakcje jeszcze bardziej nakręcają jego złość i histerię, mimo tego nie mogę znaleźć w sobie dosyć siły żeby przezwyciężyć siebie, ale ciągle nad tym pracuję i udaje mi się odnosić sukcesy. W kążdym bądź razie zawsze zapewniam Marcelka, że niesamowicie go kocham i że nawet jak się złoszczę, to nic się nie zmienia, jest moim najcudowniejszym skarbem.

Z przedszkola jestem zadowolona, dzieci zaklimatyzowały się, lubia tam chodzić, Marcel coraz więcej mówi po niemiecku i naprawdę bardzo dużo już rozumie. Romcia jest pogodna i bardzo ruchliwa. Jest bardzo ciekawska i lubi naśladować brata. Często bawi się samochodzikami, lubi oglądać książeczki, jest przesłodka :))).

Podsumowując, muszę napisać, że jestem z siebie dumna. Myślę, że całkiem dobrze mi poszły te dwa tygodnie i sama jestem zdziwiona, bo byłam pewna, że coś zawalę, a tak naprawdę, to opuściłam tylko jedne zajęcia z niemieckiego :). Dzieci chyba też są zadowolone, choć oboje bardzo tęsknią za tatą. Łukasz wraca już we wtorek i po prostu nie mogę się doczekać. A w środę mamy 5 rocznicę naszego związku! Kiedy to minęło!? Mam nadzieję, że uda nam się miło spędzić ten dzień.

W końcu również w perspektywie mamy wyjazd - bilety na kwiecień zakupione i jedziemy na tydzień do Kopenhagi, nie mogę się wprost doczekać :).

Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że uda mi się napisać trochę szybciej niż za dwa miesiące ;). Chociaż teraz jeszcze na dodatek szukamy mieszkania i chyba muszę zintensyfikować swoje poszukiwania bo łatwo nie jest.

Miłego tygodnia!!!

You Might Also Like

0 komentarze