Welcome to our website !

Góry Kaczawskie

By 04:28 , , , , , ,

W zeszłym tygodniu przedszkole naszych dzieci było zamknięte przez dwa dni ze względu na spotkanie organizacyjne personelu. Każdy powód jest zawsze dobry, żeby zrobić sobie małe wakacje. Zwłaszcza, że za dwa tygodnie zaczynam nowa pracę, muszę wybrać zaległy urlop i prawdopodobnie nie będę miała żadnych dni wolnych przez najbliższe pół roku.

Tym razem postanowiliśmy wybrać się w góry. Marcel od pewnego czasu mówił nam, że bardzo w góry chciałby pojechać,więc postanowiliśmy spełnić jego marzenie. Nie chcieliśmy jechać nigdzie bardzo daleko, nie chcieliśmy również jechać w wysokie góry, aby dzieci też mogły trochę podreptać.

Wybór nasz padł na Góry Kaczawskie. Z Berlina jest to niecałe 300km. Wyruszyliśmy w środę wieczorem, tak żeby dzieci spały, gdyż Roma wciąż nie lubi jeździć samochodem i urządza nam niezłe awantury.

Zatrzymaliśmy się w Gościńcu pod Grusza, przesympatycznnym miejscu w Starej Kraśnicy. Właściciele są bardzo mili, a pokoje fenomenalne! Mieliśmy pokój dwupoziomowy, mogliśmy na dole położyć dzieci, a sami na górze obejrzeć film i napić się wina.

Atrakcji w okolicy nie brakuje, oczwiscie nie udało nam się dotrzeć do badzo wielu z nich, niemniej jednak parę pięknych miejsc odwiedziliśmy.

Byliśmy w Zlotoryji, najstarszym miasteczku w Polsce, znajduje się tam piękna Starówka, można wejść na basztę oraz odwiedzić starą kopalnię złota.








Odwiedziliśmy również Zamek Grodziec, przepiękny zamek, gdzie można pochodzić po wieżach i krużgankach, Marcel wybrał sobie miecz, bawiliśmy się że jest moim rycerskim przewodnikiem, bardzo mu się tam podobało, nie chciał wychodzić. A ja muszę przyznać, że ten zamek na mnie również zrobił ogromne wrażenie.




W okolicy zamku znajduje się Grapa, to taki ośrodek parafialny w którym są sarenki, jelenie, zające, lamy i różne inne zwierzęta. Można przyjechać i pokarmić je, trzeba tylko wziąć że sobą worek marchwi i jabłek, bo zwierzęta są bardzo żarłoczne, my wzięliśmy tylko kilka kilogramów i było to zdecydowanie za mało. Na terenie ośrodka, znajduje się również małpi gaj, gdzie dzieci mogą poszaleć.








Marcel zdobył swój pierwszy szczyt - Ostrzyca, 501 m.n.p.m. Był z siebie bardzo dumny. Wchodziło nam się szybko i przyjemnie, jemu najbardziej podobało się wchodzenie po schodach, ja wołałam za nim żeby chwilkę poczekał, a on tylko 'mamo, koniec odpoczynku, idziemy! (i biegł). Widoki z góry super, pogodę mieliśmy przepiękna.





Odwiedziliśmy również Organy Wielislawskie - są to odsłonięte skały o bardzo ciekawej strukturze. Marcel oczywiście się na nie zaczął wspinać, chyba musimy go na wspinaczkę zapisać.


W drodze powrotnej mieliśmy odwiedzić trzy miejsca, skończyło się na tym, że spędziliśmy spokojne popołudnie w miasteczku Wlen. Ładne centrum, stare kamieniczki, możne się przejść na miły spacer.





Jeśli chodzi o noclegi, to Gościniec pod Grusza był naprawdę super. Jeśli chodzi o gastronomię, to koniecznie odwiedźcie Villę Grete. Przepyszne jedzenie, naprawdę przepyszne, nie mogę się nachwalić. Wszystkie produkty sezonowe, świeże, z okolicznych gospodarstw. Ceny co prawda wyższe od przeciętnych, ale naprawdę warto. Na dodatek, jest to idealne miejsce dla rodzin z dziećmi. Piękny plac zabaw, leżaki, hamaki, stare drzewa, idealne miejsce w którym można spędzić i całepopołudnie. Villa Greta mieści się w bardzo przyjemnej wsi Dobków, która jest warta zwiedzenia.



Ciężko było nam wracać do domu, zwłaszcza, że pogodę mieliśmy przepiękna, 20 stopni, Roma biegała na bosaka, poranki tylko były chłodne. Po takich wypadach baaaaaaaaardzo tęskni mi się do Polski! Dobrze, że jest tak niedaleko i mogęodweidzac ja, kiedy tylko dusza zapragnie.


You Might Also Like

1 komentarze

  1. Podrzucamy link do aktualnej mapy Kaczaw, jeśli tylko się komuś przyda :)
    http://goryiludzie.pl/mapy-online/gory-i-pogorze-kaczawskie

    OdpowiedzUsuń