Welcome to our website !

Bratysława (z dziećmi)

By 01:20 , ,

Niedawno odwiedziliśmy Bratysławę. Nasza wycieczka była bardzo udaną, chociaż gdy wysiedliśmy z autobusu wiozącego nas z lotniska, nasze uczucia były bardzo mieszane. Wszędzie było szaro, buro i ponuro. Otaczały nas niesympatyczne bloki i wystawy sklepów, które przywodziły na myśl odległe lata, trudno było uwierzyć, że dotarliśmy do stolicy państwa. Na dodatek nasz hostel okazał się okropny, mimo pozytywnych opini na booking.com. Na szczęście nadeszła noc, a rano obudziliśmy się z lepszą energią i optymizmem. Bratysława zaciekawiła nas i ja najchętniej zamieszkałabym w tym mieście na jakiś miesiąc, żeby poodkrywać jej rożne tajemnice i zejść z utartych szlaków. Stare miasto jest przepiękne, wspaniale odrestaurowane. Jednak, gdy tylko wychodzimy się za jego obręb, wkraczamy w inny świat. Komunizm - tak mocno nadal czuje się jego obecność, że człowiek czuje się jak w jakimś rosyjskim mieście. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie.

Niewątpliwa zaletą Brati jest jej położenie - nad Dunajem, w bliskiej odległości 3 europejskich stolic, w Małych Karpatach, nieopodal austriackiego Parku Narodowego Łęgów Naddunajskich. Gdy znudzi się miasto, na pewno znajdziemy 101 atrakcji na aktywne spędzenie czasu. Nam bardzo podobała się ta różnorodność i chętnie z niej skorzystaliśmy. Oto atrakcje, które udało nam się zobaczyć:

Bibiana - fantastyczne miejsce dla dzieci, naprawdę warto je tam zabrać. Jest to centrum artystyczne dla dzieci, o rożnych wystawach tematycznych, które zmieniają się kilka razy do roku. Spędziliśmy tam 3h, a myśle, że moglibyśmy dłużej. Dzieci mogły naprawdę wiele: pobawić się w domku-ulu zrobionym z kartonu (swietny pomysl!), wypełnionym poduchami, układać wieże z dużych klocków, pobawić się w teatrze cieni, posluchac i zobaczyc rozne dźwięki, zgubić się w mini labiryncie. Była rownież wystawa przepięknych ilustracji japońskiej artystki.  Można było rownież pooglądać piękne książki i naprawdę miło spędzić czas. A wstęp kosztował nas tylko €3 dla całej naszej rodziny. Jeszcze raz mocno polecam!







Zamek Devin - przepiękne ruiny zamku z IX wieku. Pod zamkiem kupiliśmy Marcelowi procę i to był najlepszy prezent jaki mogliśmy mu sprawić :). Biegał po zamku i strzelał, bawił się w rycerza. Z zamku rozpościera się przepiękny widok, można również zaobserwować jak rzeka Morava wpada do Dunaju i jak obie rzeki płyną razem dalej. Z tego miejsca można sobie zaplanować kilka pieszych wędrówek, mieliśmy takie plany ale był taki upał, że pojechaliśmy nad jezioro.






Čuňovo -  znajduje się tam jezioro o bardzo czystej wodzie. Jedzie się tam jakieś 25min z centrum, trzeba kawałek dojść, ale myśle, że warto. Jeziorko znajduje się w lasku, pzaza jest kamienista, ale woda jest naprawdę czysta.



Wielki Drazdiak- jezioro w obrębie Bratyslawy na osiedlu Pietrzalka. Przyjemne miejsce na letnią kąpiel.


Hainburg nad Dunajem  - miasteczko po austriackiej stronie, położone w Parku Narodowym Łęgi Naddunajskie. Do miasteczka łatwo dojechać z centrum Bratyslawy autobusem miejskim za €1.5. Miasteczko jest ślicznie położone i zaczyna się w nim wiele szlaków pieszych i rowerowych. My przeszliśmy trasę Donaurundweg o długości 3km, a po drodze wykapaliśmy się w Dunaju. Woda była lodowata, ale moim dzieciom temperatura wody nigdy nie przeszkadza. Szlak jest bardzo przyjemny, Marcel pokonał go z łatwością. Trochę się wchodzi pod górę, ale głownie idzie się po prostej, myśle, że poziom trudności  jest łatwy. Nabraliśmy ochoty na więcej, chcielibyśmy po tym Parku Narodowym pojeździć na rowerach.





Detské múzeum - muzeum dzieci. Muszę napisać, że takie sobie. Nasze dzieci dobrze się tam bawiły, bo akurat tematem wystawy były służby miejskie - przygotowane zostały rożne wozy i można było się pobawić w strażaka, lekarza, policjanta. Były stroje w które można było się przebrać i dyspozytornia z której można było do siebie dzwonić i umawiać się na 'akcje'. Była rownież wystawa dotycząca recyklingu. Wszystko ciekawe, ale jak na 'muzeum' to trochę mało. Bilet rodzinny kosztuje €10.






I to by było na tyle. Oczywiście spacerowaliśmy po Starym Miescie, byliśmy na pysznych lodach i na tradycyjnym słowackim jedzeniu. Podczas naszego pobytu żar lał się z nieba, co wykańczało nas dosyć szybko. Dzieciom bardzo się podobało i mają ochotę na więcej. Myśle, że do Bratysławy na pewno jeszcze wrócimy i mam nadzieję, że uda nam się odkryć jeszcze więcej ciekawych miejsc.










Pozdrawiamy!

You Might Also Like

0 komentarze