Welcome to our website !

Blog dla podróżujących rodziców

Berlin z dziećmi, podróże z dziećmi, Berlin z dzieckiem

Zagubiony plecak i La Victoria

By 04:24 , ,



Wiem, że znów długo się nie odzywałam, ale trochę zmian u nas nastąpiło, przeprowadziliśmy się i w związku z tym zupełnie nie miałam kiedy pisać.

Powód naszej przeprowadzki był taki, że poproszono nas o zmianę pokoju ze względu na to, że pan domu nie może spać od godziny ósmej, bo Marcel jest za głośny. Tak więc, wylądowaliśmy w pokoju, który był dwukrotnie mniejszy, miał okno na ulicę (hałas dzień i noc), a na dodatek w celu wyciszenia, okna zasłonięte były gąbką, cały czas było tam ciemno jak w grobowcu. Czuliśmy się tam okropnie, zadecydowaliśmy więc, że pora poszukać czegoś innego. Tak z dnia na dzień nie było to takie najłatwiejsze, ale udało nam się znaleźć miły apartament w małej miejscowości o nazwie La Victoria. Budynek znajduje się przy małej uliczce, zaraz obok jest park z bardzo fajnym placem zabaw, a mieszkanie wynajmujemy od przemiłego Hiszpana – Emilio.
Niestety nie ma tu widoku oceanu, czego bardzo będzie mi brakować, nie ma też dachu na którym można się bawić, no i Marcel będzie tęsknił za Anną i Olem, dzieci chyba się na nas zresztą obraziły, bo nawet się pożegnać  nie chciały. Ale nie można mieć wszystkiego :).

Wczoraj więc, załadowani jak Cyganie, przeprowadzaliśmy się. Najpierw jechaliśmy do Puerto de la Cruz, a stamtąd następnym autobusem do La Victorii. No i w La Victorii – niespodzianka. Wypakowujemy nasze bagaże (we wszystkich autobusach nawet wózki trzeba pakować do luku bagażowego), a tu brakuje jednego plecaka, pytam Łukasza, on sprawdza raz jeszcze w luku, w autobusie, jeszcze raz w luku i autobusie, no nie ma. Autobus odjechał, my przerażeni, w plecaku był mój komputer, aparat, paszporty, portfel ze wszystkimi kartami, telefon, no wszystkie ważne rzeczy prócz pieniędzy. Stwierdziliśmy, że plecak na pewno został na przystanku autobusowym w Puerto, Łukasz pojechał tam, a ja poszłam ze wszystkimi pakunkami i Marcelem spotkać się z naszym nowym gospodarzem. Gdy się spotkaliśmy, od razu spytałam Emilio czy ma samochód, wyjaśniłam mu sytuację i pojechaliśmy na poszukiwanie plecaka (Łukasza niestety nie było już na przystanku). W samochodzie cały czas miałam nadzieję, że plecak będzie na mnie spokojnie czekał i jakże niemile się rozczarowałam gdy na miejscu nie było ani śladu po zgubie. Obeszłam wszystkie kafeterie, punkt informacji, stację kontroli ruchu, nic. Po chwili pojawił się Łukasz i wtedy się porządnie rozbeczałam. On jeszcze raz wszystko obszedł i oczywiście bezskutecznie. Emilio zaczął nas pocieszać, że to tylko kasa, że jesteśmy zdrowi i z tego powinniśmy się cieszyć. To prawda, ale niemiło tak zgubić plecak ze wszystkim co ważne. Emilio zaproponował też, abyśmy pojechali na policję zgłosić zgubę dokumentów. Tak też zrobiliśmy.

Na policji nikt niestety nie mówił po angielsku, dostałam numer na infolinię, gdzie mogłam złożyć doniesienie i za dwa dni miałabym przyjechać do Puerto podpisać raport. Emilio jednak zaproponował, że może tłumaczyć, więc przystałam na to, a policjant wysłał Łukasza to innego komisariatu, gdzie mają biuro rzeczy znalezionych. 

Siedzieliśmy z Emilio w poczekalni, on nadal próbował mnie pocieszyć, ja już trochę się uspokoiłam. Przyszła nasza kolej, weszliśmy do pokoju, policjant (ale przystojniak!!!) wyjął dokumenty, Emilio zaczął mówić, policjant popatrzył na nas, wyszedł do drugiego pokoju i po chwili wrócił z moim plecakiem!!!!!!!! Nie mogłam w to uwierzyć, plecak z całą zawartością leżał przede mną! I co się okazało? Plecak wypadł(!) z autobusu i jakaś dobra dusza znalazła go na drodze i przywiozła na komisariat. Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Dobra dusza ma na imię Ruiz i zostawiła swój numer telefonu, więc mamy zamiar dzisiaj do niego zadzwonić.
Zrelaksowani wróciliśmy do domu, niezmiernie wdzięczni, że Emilio tak nam pomógł, chcieliśmy mu zapłacić chociaż za paliwo, to prawie się na nas obraził.

I tak wykończeni tymi emocjami usnęliśmy jak trusie. Jak ja się cieszę, że to wszystko się dobrze skończyło! :)

You Might Also Like

0 komentarze